Wysłany: 2007-12-15, 21:46 2x04 Everybody Hates Hugo
Zabawny początek z Hurley’em, świetny pomysł na wprowadzenie nowych bohaterów i szlagier odcinka, czyli dialogi z udziałem Sawyera. Ubawiłem się po pachy:
- Pogadaliśmy z nimi. Wiedzą, że też byliśmy w samolocie.
- Super. Teraz będziemy mogli złożyć zbiorowy pozew o odszkodowanie.
- Zamknij się. Jak każę ci coś zrobić, to masz to robić. Każę ci iść, to idziesz. Mówię "stój", to stajesz. Mówię "skacz", a ty co mówisz?
- Ty pierwsza.
- Wszystko w porządku?
- A co ci do tego?
- Przecież przeprosiłem. To było nieporozumienie. (przypominam: Eko rąbnął Sawyera w łeb drewnianą maczugą)
- Przyniesienie lemoniady zamiast herbaty jest nieporozumieniem.
Jedynym minusem jest aktor wcielający się w znajomego Hurley’a, czyli trzepidrut z komedii młodzieżowej „Ostra jazda”, który robił TO sam. Przecież to niepoważne wcielać do obsady kogoś takiego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach