Nic tak nie cieszy w filmie/serialu, jak niespodziewane sukcesy ulubionego bohatera. Sawyer nieźle zagrał. Myślałem, że jego początkowa scysja z Jackiem przerodzi się w bojkę, ale są sposoby by wyciągnąć z kogoś więcej żalu. Podoba mi się również retrospekcja, zwłaszcza scena ze sprzedawaniem naszyjników. Zwykle wspomnienia jakoś łączyły się tematycznie z teraźniejszością, lecz w tym odcinku nie zauważymy tego związku przed końcówką. Plan Sawyera jest tak idealny, że widz nie ma prawa zwęszyć oszustwa nim się dokona. Mocne słowa wypowiada bohater tego odcinka pod koniec: „Nie jestem dobrym człowiekiem, Charlie. W całym swoim życiu nie zrobiłem niczego dobrego”.
„Tygrys nie zmienia swoich prążków” – a już ze smutkiem zauważało się, że relacje Sawyera z innymi rozbitkami stały się bardziej pozytywne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach