Wysłany: 2007-12-26, 01:44 Jack Shephard (Matthew Fox)
Dr. Jack Shephard jest pierwszoplanowym bohaterem serii. Jest neurochirurgiem oraz liderem rozbitków Lotu 815. Ma problemy z samokontrolą oraz z sytuacjami których nie może naprawić. Jest bratem przyrodnim Claire Littleton, jednakże - podobnie jak Claire - nie jest tego świadomy. Jack podczas pobytu na Wyspie bardzo zbliżył się do Kate oraz Juliet.
Przed Katastrofą
Ma ojca. Obaj pracują w tym samym szpitalu i Jack z przerażeniem zauważa, iż ojciec zaczyna pić oraz coraz częściej operuje po spożyciu alkoholu. W czasie jednej z operacji asystujący mu Jack zauważa, że podpity ojciec popełnia poważny błąd, doprowadzając do śmierci pacjentki, młodej kobiety. Namówiony przez ojca podpisuje fałszywy protokół pooperacyjny. Na konsylium, dowiadując się, że kobieta była w ciąży (co ojciec przed nim zataił), zmienia zdanie i postanawia powiedzieć prawdę o ojcu. W wyniku tego starszy mężczyzna traci licencję lekarza i wpada w alkoholizm. Umiera w czasie pobytu w Australii. Matka Jacka każe mu eskortować zmarłego ojca z Australii do domu. Jego ciało Jack transportuje pechowym samolotem do LA. Na wyspie Jack ma szereg bardzo realistycznych wizji ojca wabiącego go do dżungli. Wkrótce też odnajduje trumnę, jednakże nie ma w niej ciała. Ostatecznie wizje ustają i Jack przechodzi nad sprawą do porządku dziennego. Jack miał żonę Sarę. Uratował ją cudem przed po poważnym wypadku, co sprawiło że ożenił się z nią. Po jakimś czasie Sara powiedziała mu że ma kogoś innego, i chce rozwodu.
Na wyspie
Młody i sprawny mężczyzna staje w jednym z organizatorów życia społeczności. Mimo, że jest niezdecydowany i często rozhisteryzowany zostaje niepisanym przywódcą, przynajmniej dla części rozbitków. Jest pierwszym, który rezygnuje z bezowocnego oczekiwania na ratunek i mobilizuje innych do urządzania życia na wyspie na dłuższą metę.
Jack wciąż nieoficjalnie przewodzi grupą rozbitków, aż do końca drugiego sezonu, kiedy to on, Sawyer, Kate i Hurley zostają uprowadzeni przez Innych. Jack przez pierwsze swoje dni u wroga przebywa w tajemniczym bunkrze, który prawdopodobnie znajduje się częściowo pod wodą. Przez te dni poznaje Juliet, którą wpierw traktuje jak śmiertelnego wroga (jak każdego z Innych). Wkrótce jednak zaczyna rozumieć, że nawet sytuacja wśród Innych może być skomplikowana. Stopniowo zaczyna jej ufać i darzyć ją sympatią..
źródło: wikipedia.pl
Jeden z moich ulubionych postaci.
Nie wiem czemu nie ujęli tu, iż jest bardzo przystojny
taki Lider... ale to mnie czasem wkurza..kto mu kazał dowodzic, a ci ludzie tak za nim chodzą. moim zdaniem Sawyer byłby lepszym przywódca ale ogólenie lubię ta postac
przypomina mi sie odcinek ktory kazdy z was chyba pamieta, cytuje:
Sawyer: Ta wioska ma nowego szeryfa, przyzwyczajcie się do tego (koniec cytatu) ^^
Fajnie to gadal, ogolnie teksty ma najlepsze
O on był cudowny! Uwielbiałam śledzic jego losy przystojny i taki silny... łoł uwielbiam go, bardzo ciekawa i fajna postać!
_________________ Dlaczego tak jest, że najpiękniejsze chwile życie psuje na siłę... oddech na szkle, serce na pożegnanie smutkiem malowane, kilka słów wyczytanych z zamkniętych ust "Kocham Cię i poczekam tu"
Masakra. Nie trawię gościa od połowy pierwszego sezonu. Nie wiem - zachowanie, ta gadka, teraz jeszcze pod koniec 3 sezonu to już w ogóle mi podpadł. Tego się chyba racionalnie nie da wyjaśnić. Albo ja w ogóle nie lubię przywódców Taki zdecydowany, pewny siebie, zawsze po stronie dobra, ble, ble, ble.
Nie powiem - na wyspie nie ma nikogo, kt mógłby go zastąpić... no, może nie licząc Sayda. Lock się nie nadaje na przywódcę - jest za bardzo egoistyczny i skoncentrowany na sobie i na swoich odczuciach. Des, jest za bardzo rozbiegany i impulsywny, poza tym obchodzi go zwłaszcza Penny, na drugim miejscu są inni. Sawyer - bez sensu, jakoś nie wykazuje cech przywódczych, bardziej indywidualnych.
Sayd byłby w porzadku. Hugo też byłby fajny. Choć ma zbyt miękkie serce
No więc Jack przywódcą został nie bez przyczyny.
To nie zmienia faktu, że go nie lubię i cieszy mnie wszystko co go wyprowadza z równowagi
zupełnie jak ja , jakbym czytał swoje słowa też go nie trawie ale na przywódce się najbardziej nadaje ^^ co do Locke'a ciężko go jakoś oceniać... czy jest egoistyczny czy nie jest... wydaje mi się że jednak nie jest... mam wieeelką nadzieję że będzie o nim dużo w najbliższych odcinkach
a ja wręcz przeciwnie ;) bardzo lubie Jack'a . Chociaż czasem mnie denerwuje swoimi decyzjami, czasem nie pomyśli zanim coś zrobi ,ale i tak go strasznie lubie ;) i na dodatek jest strasznie przystojny ! ^^
_________________ everybody on this this island will be killed .
Na początku moja ulubiona postac, ale zgodze się z przedmówcami, że jego decyzje bywają głupie. I to zaufanie do nowych postaci.... kurczę, wszyscy mu mówią, że są źli, ale ten NIE, na przekór większości staje po ich stronie.... Dziwna postac... pozostaje mi tylko miec nadzieję, że w końcu się opamięta i zacznie słuchac opinii innych rozbitków.
_________________ "Live together, die alone.... We're all LOST!!!!!!"
Nie że podejmuje złe decyzje ale on obsesyjnie wieży że uda im sie wydostać z wyspy i to własnie dzięki tym z frachtowca tylko że jak narazie nie wie co sie dzieje w barakach w grupie locka...
Gdy sie dowie mam wrażenie że nie bedzie miły dla faradaya charlote i reszty
Ale, ale... w ostatnim odcinku 3 serii, gdy spotkał się na lotnisku z Kate, taki zarośnięty mówił, że muszą wrócic, na wyspę. W pierwszym odcinku 4 sezonu, odwiedzał Huga w szpitalu, schludny i Hugo powiedział, że powinni wrócic na wyspe, a Jack się na niego wydarł, że nigdy tam nie wrócą... wiem, że to jest achronologicznie zrobione, ale w ogóle bez sensu.... Czyli może Jack zaczął się nad tym zastanawiac i wpadł w depresję właśnie po tym spotkaniu z Hurleyem... (wiem, że dla niektórych z Was może to byc oczywiste, ale w tym serialu nic nie jest oczywiste )
Jedno, co mnie jeszcze nurtuje w ostatnim odc. 3 sezonu - Jack pijany przychodzi do szpitala, i ten czarny lekarz mówi, że ma wrócic do domu, a Jack na to "Zawołaj mojego ojca i zobaczymy, który z nas jest bardziej pijany!!". No, ale kurcze, przecież jego ojciec już nie żyje!!!
_________________ "Live together, die alone.... We're all LOST!!!!!!"
Nosek ma racje ale ten serial należy chyba do najbardziej pokręconych ;P i może dlatego tak strasznie mi sie podoba ;P
a ta postać wbrew pozorom jest prawdziwa . bo kto nie wierzy w lepszy świat i w ludzi ? ja wierze ;P bardzo bym chciała ,żeby ludzie byli sprawiedliwi . ale wierzyć to sobie moge . i wydaje mnie sie ,że tak samo jest z Jackiem . on też wierzy w to ,że ludzie są dobrzy ,ale niestety jest inaczej .
_________________ everybody on this this island will be killed .
wydaje mi się że Jacki znormalnieje, wie że przybysze są na wyspie w innym celu, więc przestanie mieć takiego bzika na pkcie wydostania się z wyspy
Ale i tak nie polubię go... chyba że zrobi coś wieeeelkiego np coś z dymkiem^^
Mimo, że jest główną postacią nie jest przeze mnie lubiany tak jak np. Sayid. W 1 sezonie postać miała olbrzymie dużo swoich wątków, ale zbiegiem czasu traciła na popularności. Jest mi obojętny.
Wiek: 18 Dołączył: 15 Mar 2008 Posty: 340 Skąd: Wolsztyn
Wysłany: 2008-06-01, 11:48
Rafaqio napisał/a:
Mimo, że jest główną postacią nie jest przeze mnie lubiany tak jak np. Sayid. W 1 sezonie postać miała olbrzymie dużo swoich wątków, ale zbiegiem czasu traciła na popularności. Jest mi obojętny.
Zgadzam sie w 100%.Chociaz mam nadzieje ze w nastepny sezonie wniesie wiecej do serialu i bedzie tym Jackiem ktorego znamy z pierwszych 2-óch sezonow.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach