cześć wszystkim:) zaczynam od fika, co prawda jeszcze nie mojego tylko kuzynki, która nie ogląda lostów ale napisała to inspirując się stosunkami między Kate, Jackiem i Juliet.
Miłego czytania!
Zbliżało sie południe kiedy Jack doszedł do obozu z wodą i zapasami świeżych owoców. Jego uwagę zwróciło kilkanaście osób przyglądających się czemuś przy brzegu. Jakieś zamieszanie. Nie był pewny ale z daleka wyglądało, że w środku ktoś się szamotał.
– Co do cholery? - rzucił plecak i podbiegł bliżej, żeby zobaczyć co się stało. Pewien, że Sawyer znowu kogoś wkurzył. Czekało go spore zaskoczenie. Nie po raz pierwszy. Jego oczom ukazały się Juliet i Kate szarpiące się w piasku. Bez zastanowienia ruszył by przerwać bójkę. Zatrzymała go czyjaś ręka na ramieniu. Odwrócił się by przekonać się o co chodzi. Na drodze, jak zwykle stanął mu Sawyer.
– Zostaw je doktorku – polecił uśmiechnięty.
– Oszalałeś?
– Kłócą się o wszystko od pojawienia się Juliet. Muszą to załatwić bo nigdy się nie dogadają. Im szybciej będziemy mieli to z głowy tym lepiej – wiedział, że ma trochę racji. Ich kłótnie zaczynały być męczące. Nie znaczyło to, że bójka jest dobrym rozwiązaniem. Mogły coś sobie zrobić. W końcu jednak cofnął się dając do zrozumienia, że nie zamierza interweniować.
– Jak długo to trwa?
– Jakieś 5 minut – poinformował Sawyer nie odrywając oczu od widowiska.
– I co? Spokojnie się temu przyglądasz?
– Oczywiście, że nie – zaprzeczył oburzony kiedy podszedł Saiyd.
– Stawiam baterie na Kate – oznajmił podając zastaw. Dopiero teraz Jack zwrócił uwagę na różne przedmioty leżące koło jego nóg.
– Robisz zakłady? - spytał z niedowierzaniem.
– Nie wiem czemu mnie to dziwi.- dodał po chwili - Co z tego masz?
– Dwie seksowne laseczki tarzają się w wodzie, chyba wszyscy coś z tego mamy – podsumował
w sposób do którego Jack zdąrzył się już przyzwyczaić. Patrzył jak zalewa je kolejna fala, ale i to nie ostudziło ich zapłu. Teoria o słabych kobietkach legła w gruzach.
– Nie próbowaliście ich powstrzymać?
– Sun próbowała, ale dostała z łokcia w nos i dała za wygraną a mężczyźni...nie oszukujmy się to spełnienie ich marzeń.
– Jak się zmęczą to przestaną. - dodał zupełnie spokojnie.
– Auć – skrzywił się neurochirurg patrząc jak Juliet przewraca Kate na plecy.
– Niezły cios – zauważył z aprobatą Sawyer rozsiadając się wygodnie na piasku. Zrezygnowany Jack zajął miejsce obok.
– O co poszło?
– Nikt nie wie. Nikogo to nie obchodzi. Na kogo stawiasz? - zapytał rzucając mu piwo.
– Na kogo stawiam? - nie zamierzał brać w tym udziału. Choć prawdę powiedziawszy widok był nadzwyczaj ekscytujący: dwie atrakcyjne kobiety i przemoc. Połączenie któremu ciężko było się oprzeć. Nie można go było o to winić w końcu był facetem. Do tego dochodziła ciekawość jak to się rozstrzygnie. Oczywiście nie przyznałby się do tego na głos. Nie musiał. Sawyer spojrzał na niego z wszystkowiedzącym uśmieszkiem, zupełnie jakby czytał mu w myślach.
– Kate jest dość szybka – odezwal się Jack po dłuższej chwili milczenia. Nie możesz pokanać szaleństwa przyłącz się do niego.
– No nie wiem. Jak na naukowca Juliet jest w niezłej formie. Teraz rozumiem czemu na nią lecisz.
– Nie lecę – wyparł się mało wiarygodnie.
– Nadal masz mnie za idiotę.
– Przestaniesz się zachowywać jak idiota przestanę cię tak traktować – uśmiech Sawyera jedynie się poszerzył. Po wszystkim co razem przeżyli wytworzyło się między nimi pewnego rodzaju porozumienie.
– Czyli nie będziemy się pojedynkować o Kate?
– Na to wygląda. A tak chciałem ci dokopać.
– Marzenia doktorku.
– Są strasznie zawzięte – podsumował Jack kiedy Juliet otrzymała kilka kolejnych ciosów.
- I to niby mężczyźni nie umieją się porozumieć bez przemocy.
cieszę się, że fik sie podoba, co prawda na razie 1 osoba skomentowała, ale zawsze coś
jestem w trakcie pisania własnego i już mam pomysł na następny dziwię się trochę, że tak mało tu opowiadań, mam nadzieje, że wkrótce będzie więcej twórczości własnej :0
pozdrawiam wszystkich forumowiczów
mi także się podobało^^ ogólnie lubię czytać opowiadania LOSTowe te takie niestety krótkie ale dobrze odtworzone postacie (Sawyer, Jack). Dziwią mnie te kobitki^^ żeby tak się lać xD ale co mi tam tez bym se na tą walkę popatrzył xD
Niestety ten fik jest trochę krótki ale dzisiaj wstawię swojego fika, który będzie trochę dłuższy, wiec podzielę na fragmenty, ale to dopiero po południu. Pozdrawiam
_________________
just because I'm losing doesn't mean I'm Lost ;D
Po pierwsze niestety dalszego ciągu nie będzie bo to nie ja pisałam tylko kuzynka. To miała być tylko taka wariacja na temat Lostów. A po 2 - domyśl się albo sam wybierz, która powinna wygrać, którą Ty wolisz, żeby wygrała ;D
_________________
just because I'm losing doesn't mean I'm Lost ;D
Wiek: 19 Dołączył: 15 Mar 2008 Posty: 351 Skąd: Wolsztyn
Wysłany: 2008-07-13, 18:17
Heh jak dla mnie to pewnie wygralaby Kate (taka bardziej dzika jest ).Co do Juliet pewnie zaciekle by sie broniła widzac jak walczyla z Charlotte (czy jak sie tam pisze te imie)w 4 sezonie.
Ostatnio zmieniony przez Menvalor 2008-07-13, 19:51, w całości zmieniany 1 raz
hehe, ciekawa teoria myślę, że jakby miały się prać to byłaby zażarta walka nie wiem na kogo sama bym postawiła, obie miałyby równe szanse tak więc 50:50
[ Dodano: 2008-07-13, 19:27 ]
jak byś chciał poczytać dłuzszego fika to zapraszam do tytułu Nowego, nie zawsze miłe, początki mojego autorstwa pozdrawiam
_________________
just because I'm losing doesn't mean I'm Lost ;D
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach